"Gdyż tam, gdzie dwaj lub trzej zbierają się w moje imię, jestem pośród nich".
 
Mt 18, 20  

Jezu Ufam Tobie



Wydarzenia  


8 grudnia (sobota) o godz. 9.00 w Sandomierzu w kościele św. Jakuba, który jest podwójnym sanktuarium – Błog. Sadoka i 48 Sandomierskich Męczenników Dominikańskich oraz Matki Bożej Różańcowej przy ulicy Staromiejskiej 3 - Msza św. za członków internetowej grupy modlitewnej „ModlitwaRazem” oraz w intencjach, w których się oni modlą. Po Mszy św. - Koronka do Miłosierdzia Bożego. Będzie można również słuchać audio transmisję tej Mszy św. na żywo. Zapraszamy!
1 grudnia (sobota) o godz. 8.00 w Korbielowie w kościele Ojców Dominikanów pw. Najświętszej Marii Panny Królowej Aniołów przy ulicy Dominikańskiej 1 - Msza św. za członków internetowej grupy modlitewnej „ModlitwaRazem” oraz w intencjach, w których się oni modlą. Zapraszamy!
10 listopada (sobota) o godz. 9.00 w Sandomierzu w kościele św. Jakuba, który jest podwójnym sanktuarium – Błog. Sadoka i 48 Sandomierskich Męczenników Dominikańskich oraz Matki Bożej Różańcowej przy ulicy Staromiejskiej 3 - Msza św. za członków internetowej grupy modlitewnej „ModlitwaRazem” oraz w intencjach, w których się oni modlą. Po Mszy św. - Koronka do Miłosierdzia Bożego. Będzie można również słuchać audio transmisję tej Mszy św. na żywo. Zapraszamy!
Archiwum wydarzeń: transmisje
 


Intencje mszalne  




Kliknij by przejść do strony z wyborem banerów

Chcesz zalinkować stronę ModlitwaRazem.pl?
Użyj banera!






Jacek Salij OP

Zawodowy obowiązek?


W czerwcu 2010 r. w Zgromadzeniu Rady Europy przygotowano projekt deklaracji, wzywającej do ograniczenia prawa pracowników służby zdrowia do sprzeciwu sumienia. To jeden z przejawów tego procesu, przed którym przestrzegał Jan Paweł II, że „demokracja bez wartości łatwo się przemienia w jawny lub zakamuflowany totalitaryzm” (encyklika Centesimus annus, 46). Szczęśliwie, w cztery miesiące później, europosłowie zmodyfikowali projekt deklaracji tak istotnie, że w swoim kształcie uchwalonym realnie broni ona praw służby zdrowia do odmowy w działaniach niezgodnych z sumieniem.

Trudno jednak zaprzeczyć temu, że duch naszej epoki jest taki, że faktycznie ginekologowie wręcz często (a chyba bardziej jeszcze pomocnicza służba zdrowia) są przymuszani do wykonywania aborcji, a w niektórych krajach do udziału w dokonywaniu eutanazji. Odmowa realizowania tego rodzaju „usług” nieraz grozi wyrzuceniem z pracy. Ponadto, od lekarzy żąda się wystawiania recept na środki antykoncepcyjne czy nawet poronne, a od aptekarzy ich sprzedawania, choćby nawet wbrew sumieniu.

W obliczu tego rodzaju żądań w szczególnie trudnej sytuacji są pracownicy młodsi, nie mający jeszcze mocnego miejsca w hierarchii zawodowej, bardziej wystawieni na mobbing ze strony kierownictwa i kolegów, materialnie jeszcze nieustabilizowani, dla których utrata pracy mogłaby się okazać ekonomicznym trzęsieniem ziemi.

Świadomy katolik nie ma wprawdzie wątpliwości, że do aborcji czy eutanazji ręki przyłożyć nie wolno nigdy; niekiedy jednak może się zastanawiać, czy również znajdujący się w sytuacji opisanej wyżej pomocnik aptekarza ma bezwzględny obowiązek odmówienia udziału w sprzedawaniu środków służących – jak to określa zakłamany język cywilizacji śmierci – „zdrowiu reprodukcyjnemu”.

Boga słuchać bardziej niż ludzi

Kilka konkretnych uwag na ten temat spróbuję rzucić za chwilę, zacznijmy od przypomnień ogólnych. Nasze pytanie dotyczy tych ustaw i rozkazów, które są bezpośrednio niezgodne z wcześniejszymi niż jakiekolwiek prawo stanowione przez ludzi zasadami sprawiedliwości. Otóż wobec takich ustaw obowiązuje zasada, że Boga należy słuchać bardziej niż ludzi (por. Dn 3,16-18; Dz 4,19). W przypadkach, kiedy prawo cywilne jest jawnie niezgodne z prawem moralnym – pisał Jan XXIII w encyklice Pacem in terris, 51 – „kończy się władza, a zaczyna potworne bezprawie”. Papież Benedykt XVI, zdecydował się nawet powtórzyć naukę św. Augustyna, że „państwo, które nie kierowałoby się sprawiedliwością, zredukowałoby się do wielkiej bandy złoczyńców” (encyklika Deus Caritas est, 28).

Przed nim Jan Paweł II, m.in. w encyklice Evangelium vitae, 72, przypomniał powszechnie przyjętą w Kościele naukę św. Tomasza z Akwinu, że „prawo ludzkie jest prawem w takiej mierze, w jakiej jest zgodne z prawym rozumem, a tym samym wypływa z prawa wiecznego. Kiedy natomiast jakieś prawo jest sprzeczne z rozumem, nazywane jest prawem niegodziwym; w takim przypadku jednak przestaje być prawem i staje się raczej aktem przemocy”. A w innym miejscu św. Tomasz pisał: „Każde prawo ustanowione przez ludzi o tyle ma moc prawa, o ile wypływa z prawa naturalnego. Jeśli natomiast pod jakimś względem sprzeciwia się prawu naturalnemu, nie jest już prawem, ale wypaczeniem prawa”.

Na przestrzeni XX wieku tysiące ludzi było przymuszanych do czynów niegodziwych – podczas wojen do zbrodni wojennych, w czasach pokoju do zabijania lub uczestnictwa w zabijaniu poczętych dzieci. Tutaj przywołam beatyfikowanego w październiku 2007 r. austriackiego rolnika, Franza Jaegerstaettera, który – ponieważ w swoim sumieniu uznał prowadzoną przez Hitlera wojnę za jawnie niesprawiedliwą – doszedł do wniosku, że nie wolno mu w niej uczestniczyć. Był ojcem trojga malutkich dzieci i dobrze wiedział, że odmowa przyjęcia hitlerowskiego munduru skończy się karą śmierci – sądził jednak, że nie ma innego wyboru. „Czy istnieje – pisał w celi śmierci – coś gorszego od mordowania i rabowania innych ludzi broniących własnej ojczyzny?”.

Społeczna zgoda na dokonywanie zbrodni oraz ich usprawiedliwianie, kiedy za odmowę można zostać ciężko ukaranym, oraz społeczne udawanie, że nic nie wiemy o zbrodniach, jakich dopuścili się „nasi”, to zapewne jedna z istotnych przyczyn dechrystianizacji współczesnych społeczeństw europejskich. Pod tym względem nie jesteśmy lepsi od piętnowanych w Piśmie Świętym mieszkańców Jerozolimy: „Znalazła się na twych połach krew ludzi niewinnych… A mimo to dowodzisz: Jestem niewinna… Oto Ja ciebie przed swój sąd przyzywam – za to, że mówisz: Nie zgrzeszyłam” (Jr 2,34n).

Bardzo możliwe, że gdyby w XX wieku przynajmniej co setny człowiek zmuszany do udziału w zbrodniach zachował się podobnie jak Jaegerstaetter, to i wiele mniej zbrodni w naszej Europie by się dopuszczono, i nasze społeczeństwa mocniej trzymałyby się Chrystusa. Rzecz jasna, nie stawiamy na równi zbrodni hitlerowskich z grzechem handlowania pornografią czy środkami poronnymi. Jednak to jest wspólne wymienionym wyżej działaniom, że wszystkie one są moralnie niegodziwe. Otóż należy dążyć do tego, żeby odbudować w Kościele postawę nieposłuszeństwa wobec ustaw i rozkazów niegodziwych, jakie by one nie były.

Świadkom prawdy należy się realne poparcie Kościoła

Niestety, żyjemy w takich czasach, że coraz częściej może się zdarzać, iż za odmowę udziału w dokonywaniu aborcji zarówno ginekolog, jak instrumentariuszka czy anestezjolog będą tracić pracę. To samo może spotkać aptekarza za odmowę handlowania środkami antykoncepcyjnymi, a urzędnika stanu cywilnego za odmowę zarejestrowania związku homoseksualnego w księdze ślubów. A przecież są jeszcze kary wymierzane oddolnie – kary szyderstwa, negatywnego etykietowania, społecznego wykluczenia.

W obliczu takich zagrożeń zwyczajni ludzie czują się zapędzeni w sytuację bez dobrego wyjścia. Bo z jednej strony, prawo moralne, ale również jednoznaczna nauka Kościoła jasno zakazuje czynić zło nawet pod naciskiem. Jednak z drugiej strony, konsekwencje, jakie można ponieść z powodu odmowy tego, co nakazane tytułem rzekomego obowiązku zawodowego, wydają się przerastać siły zwyczajnego człowieka.

Nauka Kościoła na temat zachowania w tak trudnych sytuacjach streszcza się w dwóch zasadach. Po pierwsze, jesteśmy zobowiązani do wierności dobru i niepaktowania ze złem bez względu na okoliczności – zatem nawet gdybyśmy zostali pozostawieni samym sobie i bez żadnego ludzkiego wsparcia. Po wtóre, człowiekowi, który znalazł się pod przymusem czynienia czegoś przeciwnego własnemu sumieniu, należy się obrona i solidarność.

Niestety, ludzie, którzy w ramach wykonywania swojego zawodu przymuszani są do rzeczy, których czynić się nie godzi, i decydują się na sprzeciw sumienia, najczęściej pozostawieni są samym sobie. W krajach tradycyjnie demokratycznych, zwłaszcza w Stanach Zjednoczonych, środowiska pro life dopracowały się zawodowych instytucji i metod samoobrony w obliczu przymuszania do działań wbrew sumieniu1. Inicjatywy takie stają się obecnie coraz bardziej potrzebne również u nas. W czasach internetu nie jest rzeczą trudną dowiedzieć się czegoś na temat działania tych instytucji, a nawet nawiązać z nimi kontakt, i ewentualnie zasięgać u nich rady.

Odnotujmy przy okazji, że stosunkowo niedawno, 29 października 2007 r., w obronie aptekarzy, którzy ośmielają się nie poddać dyktaturze współczesnego permisywizmu i wykonują swój zawód zgodnie z własnym sumieniem, wystąpił papież Benedykt XVI. „W sferze moralnej wasza federacja – mówił wtedy do uczestników XXV Międzynarodowego Kongresu Farmaceutów Katolickich – winna zająć się kwestią sprzeciwu sumienia, do którego prawo należy przyznać waszej społeczności zawodowej; pozwoli wam to uniknąć współudziału, bezpośredniego lub pośredniego, w dostarczaniu produktów pozwalających wprowadzać w życie decyzje jednoznacznie niemoralne, takie na przykład, jak aborcja czy eutanazja”.

Warto też przypomnieć, że w pierwszych wiekach Kościół starał się nie pozostawiać samym sobie tych wiernych, którzy z powodu swojej wiary utracili dotychczasowe źródła utrzymania2. Jeżeli za wierność sumieniu kogoś spotka krzywda, Kościół pierwszy powinien poczuwać się do organizowania mu pomocy – prawnej, ale również jakiejś pomocy materialnej. Niekiedy zaś pierwszym człowiekiem Kościoła, który zagrzewając swojego parafianina do wierności sumieniu, weźmie również na siebie pierwszą cząstkę ciężaru, jaką przyjdzie mu dźwigać, będzie – powinien być – jego duszpasterz. Świadkom prawdy i prawa Bożego poparcie Kościoła po prostu się należy.

  1. Por. np. Piotr Gillert, Aptekarze kontra pigułki antykoncepcyjne, Rzeczpospolita, 9 czerwca 2005 s.12.
  2. Por. np. Św. Cyprian, List 2 (napisany w roku 249), w: Tenże, Listy, tłum. Władysław Szołdrski, Warszawa 1969 s.29-30.