"Gdyż tam, gdzie dwaj lub trzej zbierają się w moje imię, jestem pośród nich".
 
Mt 18, 20  

Jezu Ufam Tobie



Wydarzenia  


8 grudnia (sobota) o godz. 9.00 w Sandomierzu w kościele św. Jakuba, który jest podwójnym sanktuarium – Błog. Sadoka i 48 Sandomierskich Męczenników Dominikańskich oraz Matki Bożej Różańcowej przy ulicy Staromiejskiej 3 - Msza św. za członków internetowej grupy modlitewnej „ModlitwaRazem” oraz w intencjach, w których się oni modlą. Po Mszy św. - Koronka do Miłosierdzia Bożego. Będzie można również słuchać audio transmisję tej Mszy św. na żywo. Zapraszamy!
1 grudnia (sobota) o godz. 8.00 w Korbielowie w kościele Ojców Dominikanów pw. Najświętszej Marii Panny Królowej Aniołów przy ulicy Dominikańskiej 1 - Msza św. za członków internetowej grupy modlitewnej „ModlitwaRazem” oraz w intencjach, w których się oni modlą. Zapraszamy!
10 listopada (sobota) o godz. 9.00 w Sandomierzu w kościele św. Jakuba, który jest podwójnym sanktuarium – Błog. Sadoka i 48 Sandomierskich Męczenników Dominikańskich oraz Matki Bożej Różańcowej przy ulicy Staromiejskiej 3 - Msza św. za członków internetowej grupy modlitewnej „ModlitwaRazem” oraz w intencjach, w których się oni modlą. Po Mszy św. - Koronka do Miłosierdzia Bożego. Będzie można również słuchać audio transmisję tej Mszy św. na żywo. Zapraszamy!
Archiwum wydarzeń: transmisje
 


Intencje mszalne  




Kliknij by przejść do strony z wyborem banerów

Chcesz zalinkować stronę ModlitwaRazem.pl?
Użyj banera!






Jacek Salij OP

Trud wolności


Kiedy 4 czerwca 1991 r. na kieleckim lotnisku Jan Paweł II przerwał odczytywanie homilii, ażeby wypowiedzieć kilka zdań prosto z serca, wspomniał o „fikcji wolności, która rzekomo człowieka wyzwala, a właściwie go zniewala i znieprawia".

Każdy człowiek, jeśli od czasu do czasu stara się spojrzeć krytycznie na samego siebie, wie, niestety również z własnego doświadczenia, co to jest fikcja wolności. Polega ona na tym, że postępuję tak, jak chcę, i robię to, na co mam ochotę, ale nie płynie to ze mnie autentycznie, bo ja nie jestem panem samego siebie, tylko rządzą mną jakieś nałogi, namiętności, lęki itp.

Czy fikcja wolności może uwieść całe społeczeństwa? Niels Bohr zwrócił kiedyś młodemu Heisenbergowi uwagę na to, że entuzjazm, z jakim społeczeństwo niemieckie przyjęło wybuch I wojny światowej, był zdumiewającym przykładem braku nawet elementarnej wolności przy jednoczesnym poczuciu wolności najwyższej. Poszczególni ludzie ulegali tej złudzie, tak jak drzewa ulegają idącemu przez las pożarowi: ogarniający ich duch stada paraliżował ich zdolność do samodzielnego sądu i do własnego wyboru, a jednocześnie wydawało się im, że nigdy dotąd nie podejmowali wyborów tak całkowicie wolnych.

Weźmy jeszcze trzeci przykład fałszywego poczucia wolności. U siebie tego raczej nie potrafimy zauważyć, ale spróbujmy zauważyć to przynajmniej u innych: Jakżeż często jak z taśmy magnetofonowej powtarzamy obiegowe i nieprzemyślane opinie albo niby jakiś nakręcony mechanizm odtwarzamy jakieś stereotypowe zachowanie - a jednocześnie mamy poczucie, że właśnie dzięki tym opiniom i zachowaniom jesteśmy ludźmi myślącymi i wolnymi a właściwie to nawet oryginalnymi i gruntownie niezależnymi!

Wszystkie przykłady fikcyjnej wolności mają jedną cechę wspólną: wolności pozornej zawsze towarzyszy jakieś obniżenie poczucia realizmu, aż do zadawania gwałtu rzeczy-wistości włącznie.

Zobaczmy to na przykładzie nie tak znów surrealistycznym, jakby się na pierwszy rzut oka wydawało, mianowicie na przykładzie fikcyjnej wolności w nauce. Autentyczna wolność nauki polega na tym, że badaczowi nie utrudnia się, ale raczej ułatwia dostęp do przedmiotu badań oraz możliwość publikowania wyników tych badań. Wolność nauki nie daje jednak uczonemu prawa do przeinaczania prawdy, jest on zobowiązany do skrupulatnego posłuszeń-stwa wobec badanej przez siebie rzeczywistości. Może się on pomylić, ale nie wolno mu kłamać świadomie, bo całym sensem wolności nauki jest jej ukierunkowanie ku prawdzie.

Zatem uczony mediewista, który z nadzwyczajną finezją podrobił Rękopis królodworski i przedstawił go jako autentyczne znalezisko, dopuścił się występku, którego nawet najliberalniej interpretowana zasada wolności nauki nie mogłaby usprawiedliwić.

Podobnie jest z zasadą wolności moralnej. Owszem, może się zdarzyć, że w naszym sumieniu błędnie rozpoznamy jakąś sytuację lub jakiś problem moralny. Ale nie jest tak, żeby komukolwiek z nas wolno było na temat dobra i zła sądzić, co mu się żywnie podoba. Z jednej bowiem strony wolność moralna jest czymś aż tak istotnym, że nie potrafimy wykonać nawet jednego czynu autentycznie dobrego inaczej niż w sposób wolny. Ale z drugiej strony zasady dobra i zła są wcześniejsze od nas, do nas należy tylko ich rozpoznawanie oraz realizacja.

Inaczej mówiąc, nasza wolność moralna wtedy jest prawdziwa, kiedy zakorzeniona jest w rzeczywistości naszego człowieczeństwa. „Wolność polega na kontrolowaniu i władaniu instynktami, nie zaś na ich zaspokajaniu - zauważa Kazimierz Brandys w Nierzeczywistości. - Natura we mnie, jeśli jej nie otamuję, powiększy moją zależność i moją niewolę". Podobnie pisał Artur Górski: „wszystko, co daje swobodę, co uwalnia ducha, a nie umacnia zarazem panowania nad sobą, jest zgubne".

Rzecz jasna, nie jest to żadne ograniczenie wolności, tylko na tym polega jej zakorzenienie w rzeczywistości – podobnie jak powinność posłuszeństwa wobec przedmiotu badań nie ogranicza przecież wolności badań naukowych, tylko stanowi cały jej sens.

Tego realizmu ludzkiej wolności Jan Paweł II broni poprzez niestrudzone przypominanie, że tylko w przestrzeni prawa moralnego możemy być ludźmi prawdziwie wolnymi. Zapomnienie o tej elementarnej prawdzie stanowi jedno z podstawowych źródeł kryzysu współczesnej cywilizacji. „Nie ma prawdziwej wolności w społeczeństwie permisywnym - pisał papież w orędziu pokojowym z l stycznia 1981 - które myli wolność z zezwalaniem na jakikolwiek wybór, i które głosi w imię wolności pewien rodzaj powszechnej amoralności. Pogląd, że człowiek jest wolny w organizowaniu swego życia bez odwoływania się do wartości moralnych, i że nie jest zadaniem społeczeństwa zapewnienie ochrony i rozwoju wartości etycznych, jest wypaczeniem wolności".

„Być wolnym - mówił trzy miesiące później na spotkaniu z rzymskim środowiskiem akademickim - to znaczy spełniać owoce prawdy, działać w prawdzie. Być wolnym to znaczy umieć siebie poddać, podporządkować prawdzie - a nie: podporządkować prawdę sobie, swoim zachciankom, interesom, koniunkturom. Być wolnym to - wedle programu Chrystusa i Jego królestwa - nie użycie, ale trud. Trud wolności".

Kto szuka wolności łatwej, znajdzie tylko taką - to cytat z tego samego przemówienia - która „jest niczym innym, jak tylko przystosowaniem się do wielorakiego przymusu: do przymusu zmysłów i instynktów, do przymusu sytuacji, do przymusu wywieranego przez środki przekazu, do przymusu obiegowych schematów myślenia, wartościowania, po-stępowania, w których zagłusza się podstawowe pytanie o to, czy postępowanie takie jest dobre czy złe, godne czy niegodne".

Komu jednak uda się osiągnąć wolność prawdziwą, która służy rozwojowi jego człowieczeństwa, ten zobaczy coś więcej: że ostatecznym sensem wolności jest miłość. Mówił o tym papież 10 sierpnia 1983: „Staliśmy się uczestnikami wolności samego Chrystusa, wolności w dawaniu siebie samych... Ten, kto wybrał oddawanie siebie Bogu i bliźnim, już teraz żyje życiem wiecznym".

Zobacz także:

- Wolność i alternatywy