"Gdyż tam, gdzie dwaj lub trzej zbierają się w moje imię, jestem pośród nich".
 
Mt 18, 20  

Jezu Ufam Tobie



Wydarzenia  


8 grudnia (sobota) o godz. 9.00 w Sandomierzu w kościele św. Jakuba, który jest podwójnym sanktuarium – Błog. Sadoka i 48 Sandomierskich Męczenników Dominikańskich oraz Matki Bożej Różańcowej przy ulicy Staromiejskiej 3 - Msza św. za członków internetowej grupy modlitewnej „ModlitwaRazem” oraz w intencjach, w których się oni modlą. Po Mszy św. - Koronka do Miłosierdzia Bożego. Będzie można również słuchać audio transmisję tej Mszy św. na żywo. Zapraszamy!
1 grudnia (sobota) o godz. 8.00 w Korbielowie w kościele Ojców Dominikanów pw. Najświętszej Marii Panny Królowej Aniołów przy ulicy Dominikańskiej 1 - Msza św. za członków internetowej grupy modlitewnej „ModlitwaRazem” oraz w intencjach, w których się oni modlą. Zapraszamy!
10 listopada (sobota) o godz. 9.00 w Sandomierzu w kościele św. Jakuba, który jest podwójnym sanktuarium – Błog. Sadoka i 48 Sandomierskich Męczenników Dominikańskich oraz Matki Bożej Różańcowej przy ulicy Staromiejskiej 3 - Msza św. za członków internetowej grupy modlitewnej „ModlitwaRazem” oraz w intencjach, w których się oni modlą. Po Mszy św. - Koronka do Miłosierdzia Bożego. Będzie można również słuchać audio transmisję tej Mszy św. na żywo. Zapraszamy!
Archiwum wydarzeń: transmisje
 


Intencje mszalne  




Kliknij by przejść do strony z wyborem banerów

Chcesz zalinkować stronę ModlitwaRazem.pl?
Użyj banera!






Jacek Salij OP

Niezadowolenie ludzi wolnych


Zdolność do wyrażania swego niezadowolenia sama w sobie jest czymś pozytywnym. Jeśli umiemy się nią posłużyć, można z jej pomocą nadać sygnały, które nie zmieszczą się w zwyczajnej informacji; czasem niezadowolenie może być do tego stopnia konstruktywne, że właśnie dzięki niemu coś dla nas ważnego zmieni się na lepsze.

Weźmy przykład pierwszy z brzegu. Umiejętnie wyrażone niezadowolenie należy do najbardziej skutecznych środków pedagogicznej perswazji. Z drugiej zaś strony mądry rodzic czy nauczyciel nie lekceważy niezadowolenia, jakie z powodu jego decyzji lub postępowania sygnalizują mu podopieczni: i albo pomoże dzieciom lepiej zrozumieć, o co mu chodzi, albo wreszcie - jeśli niezadowolenie sprowadza się do zwyczajnych fanaberii -zamanifestuje swoją stanowczość.

Niezadowolenie stanowi istotny środek międzyludzkiej komunikacji zarówno w życiu rodzinnym, jak i w kontaktach między przełożonym i podwładnym, między wykonującym usługi a klientem, i praktycznie we wszystkich innych dziedzinach relacji międzyludzkich.

Ale niewłaściwie użyty, środek ten staje się groźną siłą, która niszczy życie rodzin i innych społeczności, a niekiedy całych społeczeństw. Dzieje się tak wówczas, kiedy nie umiemy posłużyć się niezadowoleniem, ale zostaniemy przez nie opanowani. Komu z nas nie zdarzyło się kierować swego niezadowolenia pod niewłaściwym adresem? Nie miałem na przykład odwagi okazać swego niezadowolenia szefowi, zatem po powrocie z pracy wyładowuje je na żonie (mężu) i dzieciach, a jeszcze przedtem w tramwaju albo w sklepie.

Zbyt mało uświadamiamy sobie, ile spustoszenia można w ten sposób poczynić zwłaszcza w duszach tych, których najbardziej kochamy. „Obserwacje pisze znany współczesny psycholog dzieci całkowicie pewnych miłości i szacunku swoich rodziców wykazały, że dzieci te znoszą deprywacje, dyscyplinę i kary czasem z zaskakującą łatwością. (...) Dziecko, które nie czuje się bezpiecznie, czuje się podstawowo niezaspokojone czy zagrożone w swoich potrzebach bezpieczeństwa, miłości, przynależności oraz szacunku do siebie, przejawia większy egoizm, nienawiść, agresję i destrukcyjność”.

To tym właśnie kanałem przekazujemy następnemu pokoleniu nasze chamstwo. Jeśli pamiętać o tym czytam w artykule Hanny Bojar „iż pod koniec 1989 roku 41% respondentów stwierdziło, że często czują się wściekłymi tak, że «mieliby ochotę wszystko rozwalić» oraz że opinię tę częściej wyrażali ludzie między 35 a 44 rokiem życia, a więc wychowujący małe dzieci, to obserwowalny wzrost agresywnych zachowań u tychże dzieci staje się bardziej zrozumiały".

Często niezadowoleniem z innych próbujemy zagłuszyć niezadowolenie z siebie. Już dawno zauważono, że w bliżnich najbardziej drażni nas to, co stanowi nasz własny problem, a najgłośniejsi w krytykowaniu i potępianiu innych są ci, którzy sami najbardziej na krytykę zasługują. Otóż niezadowolenie przekręcone tak gruntownie, aż o sto osiemdziesiąt stopni, wczepia się w nas szczególnie głęboko. Bardzo trudno je z siebie wykorzenić, bo najpierw trzeba by było je sobie uświadomić. Poznać je po charakterystycznym rozgoryczeniu, jakie przepełnia człowieka z tak zracjonalizowanym niezadowoleniem z siebie, a którym zatruwa on swoje środowisko, krytykując wszystko, co popadnie.

Tym wszystkim nieudacznikom, pasożytom, besserwisserom potrzebne jest krytykowanie czegokolwiek, jak powietrze do oddychania. Otóż stają się oni szczególnie groźni społecznie w takiej sytuacji, kiedy obiektywnie jest wiele powodów do niezadowolenia. Swoim niezadowoleniem z wszystkiego i pod wszystkimi adresami (także najbardziej nieokreślonymi) stwarzają oni atmosferę, w której trudno posłużyć się niezadowoleniem jako instrumentem racjonalnego wpływania na zmianę tego, co nam się słusznie nie podoba. To tacy właśnie ludzie nasączają społeczeństwa znajdujące się w kryzysie duchem roszczeń i rozgoryczenia, który utrudnia wychodzenie z kryzysu, bo szerzy beznadzieję i odbiera ochotę do działania.

Wszystko, co robi człowiek, powinno płynąć z prawdy i miłości. Dotyczy to również wyrażania niezadowolenia. Zatem po pierwsze, swoje niezadowolenie trzeba formułować konkretnie i rzeczowo. Człowiek rozsądny nie może być niezadowolony ze wszystkiego, nie rzuca swoich oskarżeń w przestrzeń, nie napełnia ich rozgoryczeniem ani agresją, unika ogólników. Pozwolę tu sobie przytoczyć podręcznikowy przykład z zakresu psychologii domowej. Na pytanie współmałżonka: „Gdzie są moje pantofle?" sluszniej jest odpowiedzieć spokojnie: „Nie wiem”, niż ze złością: „Ty nigdy nie wiesz, gdzie co położysz!”

Po wtóre, więcej uwagi zwracajmy na to, aby wypowiadać swoje niezadowolenie w sposób dający szansę skuteczności. Ciocia, która „siedzi na kanapie i ma za złe”, często nawet ma rację. Jej błąd polega na tym, że tak naprawdę to ona tylko wylewa z siebie żółć i praktycznie nie interesuje jej to, żeby przyczynić się do zmiany na lepsze.

Po trzecie, nie rańmy się wzajemnie. Nawet jeśli musimy zareagować ostro czy nawet przyczynić się do tego, że jakieś przestępstwo zostanie ukarane więzieniem, nie zadawajmy bólu niepotrzebnie, a zwłaszcza nie zapominajmy o naszej wspólnocie w człowieczeństwie.

Wreszcie po czwarte, wytrwale sprawdzajmy swoje własne samozadowolenie. Przy obecnej złożoności struktur społecznych łatwo wpaść w postawę roszczeniową, która na tym polega, że - cytuję Gerharda Schmidchena - „samemu chciałoby się w obszarze życia osobistego doznawać jak najwięcej wolności, chciałoby się uzyskiwać optimum świadczeń publicznych, usług ze strony instytucji, jednak bez obowiązku osobistego poparcia dla tych instytucji, a nawet bez zamiaru ich ochrony”.

Bo to jest jakoś tak: Kiedy płyniemy na dwuosobowym kajaku, doskonale widzimy, jak ważny jest wkład każdego z nas. O ileż mniej to oczywiste, kiedy płyniemy na sześciowiosłowej łodzi. A cóż dopiero, kiedy nasz okręt jest wielomilionowy! Ale przecież rzeczywistości nie da się oszukać: Jeśli nasz udział w życiu społecznym sprowadzi się tylko do tego, że będziemy niezadowoleni z innych, to i sami popadniemy w rozgoryczenie i staniemy się trucicielami społecznej atmosfery.