"Gdyż tam, gdzie dwaj lub trzej zbierają się w moje imię, jestem pośród nich".
 
Mt 18, 20  

Jezu Ufam Tobie



Wydarzenia  


8 grudnia (sobota) o godz. 9.00 w Sandomierzu w kościele św. Jakuba, który jest podwójnym sanktuarium – Błog. Sadoka i 48 Sandomierskich Męczenników Dominikańskich oraz Matki Bożej Różańcowej przy ulicy Staromiejskiej 3 - Msza św. za członków internetowej grupy modlitewnej „ModlitwaRazem” oraz w intencjach, w których się oni modlą. Po Mszy św. - Koronka do Miłosierdzia Bożego. Będzie można również słuchać audio transmisję tej Mszy św. na żywo. Zapraszamy!
1 grudnia (sobota) o godz. 8.00 w Korbielowie w kościele Ojców Dominikanów pw. Najświętszej Marii Panny Królowej Aniołów przy ulicy Dominikańskiej 1 - Msza św. za członków internetowej grupy modlitewnej „ModlitwaRazem” oraz w intencjach, w których się oni modlą. Zapraszamy!
10 listopada (sobota) o godz. 9.00 w Sandomierzu w kościele św. Jakuba, który jest podwójnym sanktuarium – Błog. Sadoka i 48 Sandomierskich Męczenników Dominikańskich oraz Matki Bożej Różańcowej przy ulicy Staromiejskiej 3 - Msza św. za członków internetowej grupy modlitewnej „ModlitwaRazem” oraz w intencjach, w których się oni modlą. Po Mszy św. - Koronka do Miłosierdzia Bożego. Będzie można również słuchać audio transmisję tej Mszy św. na żywo. Zapraszamy!
Archiwum wydarzeń: transmisje
 


Intencje mszalne  




Kliknij by przejść do strony z wyborem banerów

Chcesz zalinkować stronę ModlitwaRazem.pl?
Użyj banera!






Jacek Salij OP

Modlitwa za złoczyńców


Otrzymałem następujący list: „Nie znamy się osobiście, ale odpowiadał mi kiedyś Ojciec na moje wątpliwości. Wczoraj spotkało moją rodzinę nieszczęście - napadnięto na klatce moją babcię. Leży teraz w szpitalu... Chciałabym prosić Ojca o modlitwę... Za nas. I za tych, którzy ją napadli... bo ja jeszcze jakoś nie mogę”.

Kiedy modliłem się za tych napastników, prosiłem Boga, rzecz jasna, również o to, żeby zostali znalezieni przez policję i odpowiednio ukarani. Bo przecież przebaczenie nie zawsze polega na tym, że doznaną krzywdę mam puścić w niepamięć i bez kary.

Bezkarność przestępstw nie tylko zmniejsza w nas wszystkich poczucie bezpieczeństwa, ale także krzywdzi przestępców. Bo ich rozzuchwala. Ponadto utrwala w nich fałszywy obraz świata i wypaczoną moralność. Słowem, skoro naprawdę zależy mi na dobru przestępcy, zazwyczaj powinienem życzyć mu tego, żeby za zło spotkała go kara i żeby pomogła mu ona się nawrócić.

Samemu Bogu nie podoba się pozostawienie łotra bez kary. „Kto uwalnia łotra i kto skazuje niewinnych – czytamy w Księdze Przysłów 17,15 – Pan do obu czuje odrazę”. Podobnie w Księdze Izajasza 26,10: „Jeżeli okazać łaskę złoczyńcy, nie nauczy się on sprawiedliwości”. Zresztą również Pan Bóg – to z kolei cytat z Księgi Wyjścia 34,7 – „przebacza niegodziwość, niewierność, grzech, lecz nie pozostawia go bez ukarania”.

Co by to było – zastanawiali się już Ojcowie Kościoła – gdyby mimo grzechu nasi pierwsi rodzice pozostali nadal w raju, gdyby nadal byli ludźmi szczęśliwymi, do których żaden bezsens i żadne siły śmierci nie miałyby dostępu! Przecież szczęście bez Boga to jak poczucie sytości u człowieka, który stracił zdolność odczuwania głodu! Przecież to znaczyłoby że Bóg przestał nas kochać, że przestało Mu na nas zależeć! Kara – wyjaśniał. święty Jan Złotousty – to jest jeden ze sposobów, w jaki Bóg okazuje nam swoje miłosierdzie; jeden ze sposobów, w jaki On chce nas ocalić!

Gdyby w autorce wspomnianego listu nie było ducha przebaczenia, nie prosiłaby mnie o modlitwę za złoczyńców, którzy tak brutalnie skrzywdzili jej babcię. A to że sama nie umie jeszcze się za nich modlić? Może jakiś zdrowy instynkt podpowiada jej w ten sposób, że nie wolno jej modlić się o puszczenie płazem takiej niegodziwości?

Opowiem historię wręcz niewiarygodną, jaka niedawno naprawdę zdarzyła się mojej znajomej. Na swojej klatce schodowej popychała do góry wózek bliskiej sobie osoby, którą się opiekuje, kiedy z tyłu podkradł się jakiś chłopak i wyrwał jej torebkę. Ona rzuciła się za nim, ale tak nieszczęśliwie, że w pędzie upadła całym ciałem na schody. Chłopak, przerażony hukiem, jaki się zrobił, zawrócił, oddał jej torebkę, zaczął bardzo przepraszać i dopytywać się, czy nie wezwać karetki.

Kiedy zobaczyłem ją ze złamaną ręką w gipsie, opowiedziała mi to wszystko i mówi: „Bardzo się modlę za niego, bo on swoją złą drogę dopiero zaczął. Jeszcze jest wielka szansa, że już na nią nie wróci".

Co popycha młodego człowieka do tego, że po raz pierwszy w życiu napada na starą kobietę i wyrywa jej torbę, albo rozbija szybę samochodu, żeby wyciągnąć stamtąd upatrzony przedmiot? Co sprawia, że niektórzy młodzi ludzie chlubią się zaliczaniem kolejnych tego rodzaju niegodziwych wyczynów? Sprawcy złapani przez policję zbyt często pochodzą z tzw. dobrych domów, żeby widzieć w tym niepokojącym zjawisku głównie owoc i przejaw dzisiejszej biedy.

Sądzę, że zjawisko to pomoże nam trochę zrozumieć święty Augustyn. Spowiadając się – w trzeciej księdze Wyznań – z grzechów swojej młodości, wspomina m.in. o podziwie, jaki żywił wtedy dla miejscowych chuliganów (eversores), którzy wynaleźli sobie taką zabawę, że bez powodu zaczepiali nieznajomych, poniżali ich i ośmieszali. Młody Augustyn ich podziwiał, zabiegał o ich uznanie, a nawet odczuwał przewrotny wstyd, że nie umiał być taki jak oni. Jakaś dobra siła, której wtedy niemądrze się wstydził, powstrzymywała go od aktywnego włączenia się w te chuligaństwa.

Słowem, źródłem wielu moralnie nagannych i szkodliwych społecznie postępków naszej młodzieży jest, jak się wydaje, potężna potrzeba aprobaty ze strony rówieśników. Kto nie umie zaimponować rówieśnikom wynikami sportowymi czy znajomością obcych języków, będzie próbował ich olśnić swoim doświadczeniem narkotykowym, albo włączy się w zabawę przebiegania przez tory tuż przed lokomotywą, albo będzie zaliczał kolejne „sprawnościowe” zwycięstwa nad starymi kobietami.

Nie trzeba być psychologiem, żeby się domyśleć, że szukanie aprobaty za zachowania ekstrawaganckie, a nawet po prostu niemoralne, grozi zwłaszcza tym młodym ludziom, którzy nie znajdują dostatecznej miłości w swoich rodzinach i którym zarazem nie udało się wejść w jakąś konstruktywną grupę poza rodziną, która zapewniałaby im uznanie i szacunek. To zapewne stąd pochodziła ta dobra siła, dzięki której bardzo jeszcze wtedy głupi Augustyn nie zaczął naśladować bandyckich w gruncie rzeczy zachowań rówieśników, których bezmyślnie podziwiał.

Konkluzja narzuca się sama: Modlitwa za złoczyńców jest ogromnie ważną, ale w gruncie rzeczy już ostatnią zaporą przeciwko złu, które tak się dzisiaj rozpanoszyło. Warto przyłożyć się do budowania zapór wcześniejszych, a zwłaszcza zapory najpotężniejszej, jaką jest moralnie zdrowa, kochająca się rodzina. Rodzina, w której wszyscy cieszą się każdym z dzieci i ich postępami w dobru. Rodzina, w której nigdy nie zdarza się nagradzanie za czynienie zła i w której każde dziecko wie, że jest prawdziwym skarbem dla swoich rodziców i dla wszystkich zresztą domowników.