"Gdyż tam, gdzie dwaj lub trzej zbierają się w moje imię, jestem pośród nich".
 
Mt 18, 20  

Jezu Ufam Tobie



Wydarzenia  


Uprzejmie informujemy, że za żywych i zmarłych członków grupy modlitewnej „ModlitwaRazem” oraz w intencjach, w których grupa się modli, pewna osoba z grupy złożyła ofiarę i zamówiła Msze św., która zostanie odprawiona 2 października (pierwszy piątek miesiąca) o godz. 18.00 w Korbielowie w kościele Ojców Dominikanów pw. Najświętszej Marii Panny Królowej Aniołów przy ulicy Dominikańskiej 1. Serdecznie dziękujemy osobie, która złożyła ofiarę i zamówiła tą Mszę św. sprawiając niezmiernie cenny dar dla nas wszystkich i tych, w których intencjach modlimy się.
Uprzejmie informujemy, że w intencjach grupy modlitewnej, pewna osoba z naszej grupy złożyła ofiarę i zamówiła Msze św., która zostanie odprawiona, w drugą sobotę miesiąca, 12 września o godz. 9.00. Msza św. odbędzie się w Sandomierzu w kościele św. Jakuba, który jest podwójnym sanktuarium – Błog. Sadoka i 48 Sandomierskich Męczenników Dominikańskich oraz Matki Bożej Różańcowej przy ulicy Staromiejskiej 3. Po Mszy zostanie zmówiona Koronka do Miłosierdzia Bożego. Kto nie będzie na tej Mszy, w celu dostąpienia większych łask Bożych, może uczestniczyć we Mszy w innym miejscu bądź łączysz się z Ofiarą Mszy św. duchowo. Serdecznie dziękujemy osobie, która zamówiła tą Mszę św. sprawiając niezmiernie cenny dar dla żywych i zmarłych członków grupy i tych, w których intencjach modlimy się. Również informujemy, że na naszej stronie Internetowej będzie można uczestniczyć w audio transmisji tej Mszy św. na żywo. Serdecznie dziękujemy osobie, która zamówiła tą Mszę św. sprawiając niezmiernie cenny dar dla żywych i zmarłych członków grupy i tych, w których intencjach modlimy się.
Archiwum wydarzeń: transmisje
 


Zamów intencje mszalne  




Kliknij by przejść do strony z wyborem banerów

Chcesz zalinkować stronę ModlitwaRazem.pl?
Użyj banera!






Jacek Salij OP

Czy Kościół ma prawo tego żądać?

(sakrament małżeństwa z osobą niewierzącą)


Moja dziewczyna jest niewierząca. Dowiedzieliśmy się, że możliwy jest ślub kościelny, ale pod warunkiem, że ona wyrazi zgodę na katolickie wychowanie dzieci. Basia gotowa jest to zrobić, ale z kolei ja zastanawiam się, czy mam prawo tego od niej oczekiwać, czy nie będzie to pogwałceniem jej sumienia. I czy w ogóle Kościół ma prawo żądać tego typu oświadczeń?

Warunkiem, aby Kościół mógł dopuścić swego syna lub córkę do sakramentu małżeństwa z osobą niewierzącą, jest moralna pewność co do dwóch spraw: że dla strony katolickiej małżeństwo to nie będzie stanowiło zagrożenia utraty wiary oraz że będzie się ona starała przekazać wiarę wszystkim swoim dzieciom. Jeśli u partnera katolickiego brak nastawienia na wytrwanie w wierze albo na katolickie wychowanie wszystkich dzieci, Kościół poczytuje to za znak, że małżeństwo stawia on wyżej niż Chrystusa. Toteż Kościół nie godzi się na połączenie takiej pary sakramentem. Trudno się temu dziwić: Czy można mieć mu za złe, że nie chce błogosławić sytuacji, o której z góry wiadomo, że będzie działała na niekorzyść wiary?

Pyta Pan, czy to nie narusza wolności sumienia strony niewierzącej. Zapewne, problem jest trudny, ale spróbujmy spokojnie rozważyć inne jego elementy. Jedno jest pewne: ani strona wierząca, ani niewierząca nie powinna tutaj czynić niczego, co byłoby niezgodne z jej sumieniem. Jeśli strona wierząca uważa, że Boga trzeba kochać ponad wszystko i wobec tego sam papież nie mógłby jej zwolnić od obowiązku wychowania własnych dzieci w wierze; a z kolei strona niewierząca jest tak negatywnie ustosunkowana do wiary, że nie wyobraża sobie, aby jej własne dzieci miały być w niej wychowywane, nie widać możliwości, aby małżeństwo między tymi osobami mogło być zawarte bez gwałtu zadanego przez któregoś z partnerów własnemu sumieniu. Wobec tego ludzie ci powinni porzucić myśl o złączeniu się w małżeństwo, bo nikt nie powinien podejmować decyzji niezgodnych z własnym sumieniem.

Zatem żeby małżeństwo osoby wierzącej z niewierzącą mogło być zawarte zgodnie z sumieniem obojga, musi zaistnieć jedna z alternatywnych sytuacji: albo wiara dla strony wierzącej nie jest aż tak ważna, żeby stawiać jako warunek małżeństwa wychowanie w niej wszystkich dzieci, albo zgoda na taki warunek nie kłóci się z sumieniem strony niewierzącej.

W pierwszym wypadku Kościół – z powodów wyłuszczonych wyżej – nie może zgodzić się na sakramentalne uświęcenie tego związku. Toteż bardzo gorąco prosi swoich synów i córki, aby w takie związki nie wchodzili, i ubolewa nad tym, jeśli taki związek – w wymiarze cywilnym – dojdzie do skutku. Czy Kościół mógłby, nie gwałcąc swojej natury, zachować się inaczej? Przecież przestałby być sobą, gdyby w jakiejkolwiek sytuacji zgodził się na zawieszenie dogmatu ewangelicznego, że Jezus Chrystus i nasza z Nim łączność jest czymś ważniejszym niż cokolwiek na tej ziemi.

Rozpatrzmy zatem drugą z sytuacji, w której zawarcie małżeństwa mieszanego nie kłóci się z sumieniem żadnego z partnerów: kiedy strona niewierząca zobowiązuje się w pełni uszanować wiarę współmałżonka oraz zgadza się na religijne wychowanie dzieci. Doświadczenie wykazuje, że zdarza się tak stosunkowo często. Jeśli bowiem kogoś kocham, powstaje we mnie co najmniej szacunek dla wartości, które ukochana osoba ceni sobie szczególnie. Jest czymś psychologicznie chyba niemożliwym kochać kogoś, a zarazem gardzić jego świętościami lub je lekceważyć.

W kochającym się małżeństwie również strona wierząca stara się uszanować światopogląd swojego współmałżonka, rozumieć przyczyny jego niewiary itp. Nierzadko dostrzega ona w szlachetnym postępowaniu swojej „drugiej połowy” wierność Bogu i domyśla się ukrytego działania Bożej łaski. Niekiedy oboje małżonkowie są zgodni co do tego, że niewiara jednego z nich jest jakimś brakiem i dość często zdarza się wówczas, że w końcu łaska Boża ten brak przezwycięża i do tego wszystkiego, co ich łączyło dotychczas, pewnego dnia dochodzi również wspólnota wiary. Jest to najgłębszy ze sposobów, na jakich sprawdzają się słowa Apostoła Pawła: „Uświęca się bowiem mąż niewierzący dzięki swej żonie, podobnie jak świętość osiągnie niewierząca małżonka brata” (1 Kor 7,14).

Musimy sobie jednak wyraźnie powiedzieć, że małżeństwo wierzącego z osobą niewierzącą jest dla Kościoła sytuacją nadzwyczajną. Sakramentalny wymiar małżeństwa – o którym tak głęboko mówi słynny fragment Listu do Efezjan (5,21–33) – dotyczy w gruncie rzeczy związku dwojga wierzących. Św. Paweł kiedyś wprost przypomniał, że chrześcijanin „może poślubić kogo chce, byleby w Panu” (1 Kor 7,39). Gdyby tej zasady trzymać się z bezduszną literalnością, trzeba by w ogóle potępić małżeństwa chrześcijan z niewierzącymi. Kościół jednak zgadza się na takie małżeństwa swoich dzieci, wie bowiem, że wierność Chrystusowi powinna być maksymalnie przeniknięta życzliwością dla ludzi i zrozumieniem dla ich niepowtarzalnych sytuacji. Zgadza się więc Kościół na takie małżeństwa, ale nie bez lęku o wiarę swojego dziecka oraz jego potomstwa.