"Gdyż tam, gdzie dwaj lub trzej zbierają się w moje imię, jestem pośród nich".
 
Mt 18, 20  

Jezu Ufam Tobie



Wydarzenia  


8 grudnia (sobota) o godz. 9.00 w Sandomierzu w kościele św. Jakuba, który jest podwójnym sanktuarium – Błog. Sadoka i 48 Sandomierskich Męczenników Dominikańskich oraz Matki Bożej Różańcowej przy ulicy Staromiejskiej 3 - Msza św. za członków internetowej grupy modlitewnej „ModlitwaRazem” oraz w intencjach, w których się oni modlą. Po Mszy św. - Koronka do Miłosierdzia Bożego. Będzie można również słuchać audio transmisję tej Mszy św. na żywo. Zapraszamy!
1 grudnia (sobota) o godz. 8.00 w Korbielowie w kościele Ojców Dominikanów pw. Najświętszej Marii Panny Królowej Aniołów przy ulicy Dominikańskiej 1 - Msza św. za członków internetowej grupy modlitewnej „ModlitwaRazem” oraz w intencjach, w których się oni modlą. Zapraszamy!
10 listopada (sobota) o godz. 9.00 w Sandomierzu w kościele św. Jakuba, który jest podwójnym sanktuarium – Błog. Sadoka i 48 Sandomierskich Męczenników Dominikańskich oraz Matki Bożej Różańcowej przy ulicy Staromiejskiej 3 - Msza św. za członków internetowej grupy modlitewnej „ModlitwaRazem” oraz w intencjach, w których się oni modlą. Po Mszy św. - Koronka do Miłosierdzia Bożego. Będzie można również słuchać audio transmisję tej Mszy św. na żywo. Zapraszamy!
Archiwum wydarzeń: transmisje
 


Intencje mszalne  




Kliknij by przejść do strony z wyborem banerów

Chcesz zalinkować stronę ModlitwaRazem.pl?
Użyj banera!






Jacek Salij OP

Nudzę się w kościele...


Co odpowiedzieć dziecku, które nie chce pójść na niedzielną mszę, „bo ja w kościele się nudzę”? Z pewnością łatwiej nam będzie z taką sytuacją sobie poradzić, jeżeli sami będziemy mieli jakieś przemyślenia na ten temat. Bo przecież powinniśmy dziecku pomóc, ażeby to jego pierwsze znużenie wiarą w nim się nie utrwaliło.

„Jeśli jesteś Synem Bożym, rzuć się w dół” (Mt 4,6)

Nie udało się szatanowi namówić Pana Jezusa, ażeby królestwo mesjańskie sprowadził do tworzenia na ziemi raju konsumpcyjnego („spraw, żeby te kamienie stały się chlebem”). Wówczas zaczął Go kusić do tego, ażeby usunął z ziemi wszelką nudę i uczynił naszą ziemię miejscem ze wszech miar interesującym. Wyprowadził Go na szczyt świątyni i zaproponował zorganizowanie Wielkiej Rozrywki. Nie byle jakiej rozrywki, ale takiej, która tłumy sprowadzi do świątyni. I w dodatku będzie rozrywką pobożną, bo ludzie naocznie przekonają się, ze Bóg swoim wybranym zapewnia opiekę aniołów.

Nuda jest to ból duszy, która szuka czegoś więcej i czegoś głębiej. Dlatego tam, gdzie chodzi o autentyczne wartości, od nudy nie powinno się uciekać, powinno się ją raczej przezwyciężać. Kiedy mija pierwsze zakochanie i przychodzi wzajemne znużenie sobą, wówczas tylko nieodpowiedzialni małżonkowie zaczynają myśleć o rozwodzie. Mądrzy małżonkowie przyjmują ten czas jako szansę pogłębienia swojej miłości – i uczą się takiej miłości, kiedy kocham ciebie już nie dlatego, że mi z tobą dobrze, ani nawet nie dlatego, że nam ze sobą dobrze, ale dlatego, że chcę się tobie dawać i wspólnie chcemy się dawać naszym dzieciom.

Ucieczka przed nudą prowadzi zazwyczaj do nudy znacznie gorszej. Kiedy ktoś ucieka od jakiegoś sensownego zajęcia, dlatego że ono go nudzi, łatwo wpadnie w taką nudę, kiedy nie wiadomo co z czasem zrobić. Albo jeszcze gorzej: zacznie swoją nudę zagłuszać jakąś pustą lub nawet niszczącą go rozrywką, słowem, przemieni swoją nudę w stan rozpaczy, tyle że rozpaczy na wesoło.

Ale jak o tym rozmawiać z dzieckiem, które nie chce pójść do kościoła, „bo nie chcę się nudzić”? Rzecz jasna, nikt tu nie wyręczy rodziców w szukaniu tej drogi, którą być może uda nam się dotrzeć do rozumu i serca naszego dziecka. Zapewne szczególnie skuteczne może tu być osobiste świadectwo rodziców, ojca czy matki, jak oni poradzili sobie duchowo w podobnej sytuacji.

Poruszające świadectwo spotkania modlących się ludzi z Panem Jezusem złożył niedawno Ojciec święty, Benedykt XVI: „Nigdy nie zapomnę chwili, gdy podczas mojej podróży do Wielkiej Brytanii w Hyde Parku setki tysięcy osób, w większości młodych, odpowiedziało intensywną ciszą na obecność Pana w Najświętszym Sakramencie, adorując Go. Bóg jest wszechobecny, to prawda. Ale cielesna obecność Chrystusa zmartwychwstałego jest czymś jeszcze innym, jest czymś nowym. Zmartwychwstały wkracza między nas. Tak więc możemy tylko powiedzieć za apostołem Tomaszem: Pan mój i Bóg mój! Adoracja jest przede wszystkim aktem wiary – aktem wiary jako takiej. Bóg nie jest jakąś mniej lub bardziej możliwą hipotezą dotyczącą pochodzenia wszechświata. On tam jest. A jeśli On jest obecny, pochylam się przed Nim. Wówczas rozum, wola i serce otwierają się na Niego. W Chrystusie Zmartwychwstałym obecny jest Bóg, który stał się człowiekiem, który dla nas cierpiał, bo nas kocha. Wchodzimy w tę pewność ucieleśnionej miłości Boga dla nas i czynimy to miłując wraz z Nim. To jest adoracja i naznacza ona następnie moje życie”.

Uczestnicząc w takich wydarzeniach, przestaje być ważne to, że jest „interesująco”, a nawet to, że jest to spotkanie z papieżem. Doświadcza się wówczas namacalnie tego, że Pan jest z nami, że naprawdę Pan jest z nami! Modlących się, jakby na potwierdzenie autentyczności tego doświadczenia, ogarnia wtedy radość. Psalmy wielokrotnie odnotowują to uczucie jako szczególnie charakterystyczne dla spotkań modlitewnych w świątyni jerozolimskiej (por. np. Ps 95,1-2; 100,1-4; 134,1-3).

Tutaj nasuwa się druga praktyczna rada dla rodziców, którym zależy na tym, żeby ich dziecko wytrwało w przekazanej mu wierze: Zanim dziecko zacznie ich informować o tym, że w kościele się nudzi, warto pomyśleć o tym, żeby miało ono szansę doświadczenia jakichś realnych fascynacji wiarą. W ten sposób może nawet uda się to osiągnąć, że nudzenie się podczas niedzielnej mszy w ogóle nie będzie problemem naszego dziecka.

Skąd się bierze ta nuda?

Jednak przede wszystkim spróbujmy zastanowić się nad naszą – nas, dorosłych – odpowiedzialnością za to, że nasze dzieci w kościele się nudzą. Jest to prawie nieuniknione, jeżeli dla jego rodziców (lub nawet tylko dla jednego z nich) coniedzielna msza to przede wszystkim przykry, rutynowy obowiązek. To, co dla innych jest może tylko indywidualną powinnością, dla katolickiego rodzica jest powinnością również rodzicielską: ażeby coniedzielna msza była dla niego czymś oczywistym, radosnym, życiodajnym. Nasze dzieci mają tajemniczy instynkt otwierania się na to, co u ich rodziców autentyczne, i odrzucania tego wszystkiego, co u nich nieautentyczne. Jeżeli chcemy naszym dzieciom przekazać wiarę, musimy sami starać się naprawdę nią żyć.

Wielkie znaczenie w przekazywaniu wiary młodemu pokoleniu ma również wspólnota liturgiczna. Wspólnota rozmodlona i rozśpiewana wciąga do udziału w swojej modlitwie, ludziom nawet jakoś tam zdystansowanym wobec wiary zaczyna wtedy chcieć się modlić. Niestety, bywa i tak, że podczas niedzielnej mszy dajemy fałszywe świadectwo, jakoby chrześcijaństwo miało się już ku końcowi – pieśni intonowanych przez organistę prawie nikt nie podejmuje, uczestnikom mszy nie chce się odpowiadać nawet na liturgiczne wezwania celebransa. Toteż trudno się dziwić, że w takiej atmosferze ktoś nie dość mocno ugruntowany w wierze zaczyna niedzielnej mszy nie lubić.

Niechęć do coniedzielnej mszy może mieć również przyczyny bardziej subtelne. Pamiętam, że pięćdziesiąt lat temu pojawiła się moda na organizowanie podczas niedzielnych mszy dla młodzieży muzyki nowoczesnej, przeważnie dość hałaśliwej. Początkowo tłumy młodzieży waliły na te nabożeństwa, rychło jednak popularność tych mszy się skończyła. Wydaje się, że ludzie intuicyjnie wyczuwali to, że poniekąd nawet nie wypada chodzić na mszę głównie po to, żeby posłuchać interesującej ich muzyki.

Właśnie: Po co chodzimy na mszę świętą, i to w każdą niedzielę? Wyliczmy kilka szczególnie wzniosłych odpowiedzi na to pytanie – takich, które wprawdzie w naszej mowie potocznej się nie pojawiają, ale przecież są to odpowiedzi szczególnie trafne: „Żeby w naszej codzienności chociaż lufcik otworzyć na wymiar wiekuisty”; „Żeby choć trochę zanurzyć się w tej miłości, jaką chce nas ogarnąć Ten, który na krzyżu życie za nas oddał”; „Żeby włączyć się w tę chwałę, jaką oddają Bogu aniołowie i całe stworzenie”.

W rozmowach z naszymi dziećmi trzeba te wzniosłe formuły przekładać na język zwyczajny i dla dziecka zrozumiały, ale taki stąd pożytek, że wówczas my sami będziemy coraz głębiej rozumieli, dlaczego coniedzielna msza jest w naszym życiu tak ważna. Zrozumiemy wówczas najpierw sami dla siebie, że nuda jest czymś nieuchronnym, jeżeli podczas mszy świętej liczą się dla nas przede wszystkim względy czysto ludzkie. Bo jeżeli ktoś przychodzi na mszę świętą nie ze względu na Boga, znudzą go nie tylko kiepskie, nieprzygotowane kazania i byle jakie celebrowanie, ale wcześniej czy później znudzi go również celebrowanie bardzo pobożne i najbardziej nawet fascynujący kaznodzieja.

Jeden tylko Bóg nigdy nam się nie znudzi. Kto tę prawdę zrozumiał, na pewno będzie umiał rozmawiać ze swoim dzieckiem, które nie chce iść do kościoła, bo tam się nudzi.